HART I MANNA

Profesor Janek w Krakowie mieszka,
Ciężką ma rączkę Lewy koleżka.

Był w koalicji jeszcze za Leszka
I dać ci w mordę on nie omieszka.

Naparza do nas wieczory, ranki,
Seriami wali swe połajanki.

Niby uczony, a ciągle strzela,
Miota kartacze prosto z Tweetera.

Jak nudno w domu, oczy wywraca,
Komu przywalić? – to jego praca.

Gdy żona krzyczy: „Janek, łobuzie!”
Wtedy czerwoną nadyma buzię.

Ona powiada: „Patrz – W Tyle Wizji”,
On stale wraca do czarnych schizji.

„Krzyż wciąż zabija! Usunąć z góry!”
A baca na to: „No, spróbuj który”.

Niby człek manny, a jak chart pędzi,
Żeby cię ugryźć, strachu napędzić.

Szkoda że Janek ma narąbane,
bo poczęstowałbym go bananem.

Jan Brzechwa in memoriam

Opublikowane przez Kristoff

Jestem, więc myślę.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: