Jadą wozy kolorowe z odpadami
A magistrat za to płaci milionami
I wśród liści spoczną w dole po kruszywie
Będą leżeć, lata czekać tak leniwie
Zanim ślady czas podoła całkiem zatrzeć
Byś nie musiał Warszawiaku na to patrzeć już

Śmieci mało i niemało wiozą w las
Po co palić te osady skoro czas

Zrobi swoje i rozłoży, człowiek ręki nie przyłoży
Ty z Rafałem tę nadzieję ciągle masz (x2)

Jadą wozy kolorowe z odpadami
Ej, warmińskie żyje przecież turystami
Będą cieszyć się osadem i Mazury,
Jazda, niech spróbuje się poskarżyć który
Ekologów dziś tam nie ma – obłudnicy
Dajcie hajs, a staną hen na obwodnicy gdzieś

Śmieci mało i niemało wiozą w las
Po co palić te osady skoro czas

Zrobi swoje i rozłoży, człowiek ręki nie przyłoży
Ty z Rafałem tę nadzieję ciągle masz (x2)

Być spalone one muszą – milcz bęcwale
Niebezpiecznych tam substancji nie ma wcale
Wiatr rozwieje to na cztery strony świata
Potem będzie dobrze rosła tam sałata
Palić nie chcą, zniszczy Ziemię smogu szadź
Jak tu jeszcze te odpady w piecu jakimś grzać?

Kogo ołów zimny kręci cały czas?
Czystej rtęci może damy komuś z was?

Może schowasz gdzieś osady, może razem damy rady
Biedny Rafał tę nadzieję ciągle ma (x2)

Jerzy Ficowski i Maryla Rodowicz in memoriam

Opublikowane przez Kristoff

Jestem, więc myślę.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: