W maju w Polsce są wybory,
A więc Szymek, mądra głowa,
Prezydentem być zamierzył,
„Dla mnie fotel!” – zdecydował.

Już odpalił swą kampanię,
By ją skończyć w tym fotelu
Ubaw mają w Pacanowie,
Jemu równych jest niewielu.

„Żegnaj, żono!” – rzucił Szymek,
Myśli sobie: „Raz się żyje”.
Zamknął oczy i wdech zrobił,
„Lecę dziś na łeb, na szyję”.

„Widzę siebie jak cwałuję,
Jak w pałacu zmieniam wartę”
Wyobrażał sobie skrycie:
„Jestem niczym Bonaparte!”

Tak więc zaczął podróż życia,
Poświęceniem się to zowie,
A co gadał, jak czarował,
Wiersz ten wszystko wam opowie.

Wszyscy mądrzy się zebrali,
Jest generał, i Kobosko,
Jest Cichocki szefem sztabu,
Jest Mazurek – będzie bosko.

Zakroczymski programuje
i Matyja tam dołączył
Wolontariat ma Buczyńska
To ekipa jak koń rączy!

Na dodatek Adamkiewicz
Szybko stworzy komunikat
Młody Staroń się wykaże
Zacznie Szymek pontyfikat!

Na naradę się zebrali
Żeby program opracować
I rzecz taką uradzili,
Że zasady mus promować.

Cztery sobie wymyślili,
Jakoż świata cztery strony,
Teraz Szymek ma co głosić
Kolorowo i z ambony.

Pierwsza żeśmy różni tacy,
nie umiemy – powód smutku
żyć ze sobą, zatem Szymek
Będzie uczyć nas do skutku.

Druga żeśmy partyjniacy,
Szymek – bardzo mądra głowa,
Z nepotyzmem radzi zerwać
Partyjniactwo wy-ru-go-wać!

Trzecia mądrość jest kościelna:
„Władza tu, a Kościół tam”
dobra będzie dla nas wszystkich
Szymek to wymyślił sam!

W ceremoniach, tych państwowych
Szymek biada, nie wiadomo,
kto premierem, kto biskupem
Wszyscy razem – serek homo.

I po czwarte, coś o Polsce:
„Kraj nasz jest na pokolenia”
Dość ma życia dla kadencji
Złowi na to pół jelenia?

Ledwie zaczął, już problemy
Robuś Biedroń nie darował
Nie wiadomo, czemu nagle
Na Twitterze go zblokował.

Więc ogłosił to wszem wobec
Strategiczna wieść to była
Przedszkolaków i rencistki
Ta wiadomość przeraziła.

Co to będzie? Ciemno wszędzie!
Jednak biegnie, ma sztafetę
Czasem lata – tak jak żona
Kiedy wygra, zrobi fetę.

Bezpieczeństwo, samorządność,
Solidarność, środowisko,
Tyle może być dobrego –
On ogarnia chyba wszystko.

Mówi „nie wiem” coś za często.
Czy to chwyt jest polityka?
On poglądu często nie ma,
Figę pod nos nam podtyka.

Królik jest to z kapelusza?
Może konik całkiem czarny?
Kukiz drugi, Stan Tymiński?
Bezpartyjny idol śwarny?

Nasz MacGyver? Głos rozpaczy
liberalnych katolików?
Wnet wybawi i oczyści
Świat nasz ze złych polityków.

On nie pójdzie szybkim krokiem
Ku konfliktu eskalacji
Mówi szczerze i odważnie
Tylko… jakiej broni racji?

Gdy podpisze nam ustawę
o partnerskiej rozwiązłości,
Polska, będąc w ciągłej kłótni,
Wraz pogrąży się w miłości?

Nagle zaczął Szymek bredzić,
Że nas świnki będą sądzić,
Bo z burakiem je zjadamy…
Bardziej chyba nie mógł zbłądzić.

Gdy nadejdzie Ostateczny,
Beknie tam za wszystkie bzdury,
„Perły” wieprzom podrzucane,
Zapleśniałe konfitury.

O in vitro mówił przecież:
„Nieetyczna to metoda!”
Lecz wyjaśnia, zmienił zdanie,
Coś o konsultacjach dodał.

Tak poszerza pulę wiedzy
I wrażliwość swą etyczną,
Nabijając nas w butelkę,
Masę chciałby mieć krytyczną.

Zdołał zebrać w szybkim tempie
Sto tysięcy autografów,
Wątłe pręży wciąż muskuły
W blasku fleszy fotografów.

Na milionów liczy dziesięć,
Bo kampania będzie tania.
Zebrał ledwie jeden milion;
A gdzie reszta? Boli bania.

Może zbierze dwa miliony
„Koniec pieśni?” – Szymuś smutny
„Ja tak bardzo się starałem,
Jednak los jest bałamutny”.

„Ratuj, mości jenerale!”
Szymek biegnie, woła, kwili
Czy poradzi mundurowy?
„Nie marnujmy ani chwili!”

Lecz jenerał już w spoczynku,
Wszystko było nadaremno,
Co się stało, nie odstanie,
Szymek biada: „A co ze mną?”

Byłeś dzielny, daj już pokój,
Krztę szacunku miej dla siebie.
Będziesz gwiazdą TVN-u,
Poczuj się jak w siódmym niebie.

CANDY-DATA taka rola,
„Myślał, że jest Numer trzeci!”
Kręcił, kleił i szwenkował
Teraz serial z nim już leci.

Tak się kończy ta historia,
W której Szymek grał Doriana
Niczym „Misja niemożliwa”
Bardzo trudna, źle zagrana.

Jeśli ktoś jej nie przeczytał,
Niech napisze, to mu wyślę,
Każdy poznać ją powinien –
Służyć może do przemyśleń.

Wszystko tutaj opisałem:
Jak to Szymek, mądra głowa,
Prezydentem być zamarzył,
Do fotela kandydował.

Miał doradców całe pęczki,
I kampanię swą prowadził,
Lecz w sondażach nie brylował,
Trochę kiepsko sobie radził.

W końcu myśli: „Cosik dla mnie
Te szermierki nie są zdrowe,
Pójdę lepiej, nieboraczek,
Kupić w sklepie kapcie nowe”.

Jak pomyślał, tak też zrobił,
Przy tym westchnął, świadom szkody,
I znów ruszył biedaczysko
W mediach kręcić swoje lody.

Kornel Makuszyński in memoriam

Opublikowane przez Kristoff

Jestem, więc myślę.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: