Featured

BALLADA O RYCERZU Z CHETYNA

Rycerz to czarny, niepokonany
Z Chetyna (na Ukrainie) znany
40 procent jest jego celem,
Banalne jak rosół z wermiszelem.
Wierzy, że uda mu się to zrobić,
Bo jeśli przegra, pora się dobić.
Dopóki nie jest pozamiatane,
Sprzymierzy się choćby z Lewiatanem
Dobędzie miecza, by dla nas walczyć
O cud krajowy – ten gospodarczy:
Z pisuarami
Pis-makerami
Rozwydrzonymi dziś pismakami
Pisownią tajną rodu ruskiego
Piskami szczęścia ludu ciemnego
W-pisaniem się komuś do sztambucha
Po-pisem (śmiech od ucha do ucha)
Na-pisami, co szpecą marmury
Pisaniem jak kura bez Pazury
Wy-pisami przed i po wyborach
W-pisami kumpli w ciemnych kantorach
Od-pisami datkowymi w pitach
Po-pisami hen na Sowich orbitach
Wy-pisaniem raz dwa ze szpitala
Prze-pisaniem paru słów Stendhala
Na-pisaniem równiutko, na czysto
Przy-pisaniem, kto jest faszystą
S-piskiem jakimś cholernym smoleńskim
Jadłos-pisem i winem nadreńskim
Za-pisem zdarzeń nazbyt dokładnym
O-pisem marzeń człeczych bezładnym
Roz-pisaniem wylewnym w gazetach
Pistoletami w szkolnych szaletach
Za-pisem w sądzie mocy zaborczych
S-pisaniem tez programów wyborczych
Piśmidłami bezKODziej żenady
Długo-pisami, że nie da rady
Piskliwym łkaniem po drugich turach
Prze-pisami zagłębia i w rurach
Do-piskami tłumu oczadzonych
Pisklakami w koronach zielonych
Pisarzem, co to za bardzo hasa
Psownictwem gdzieś w państwowych lasach
Pistacjami aż w tucholskich borach
Pistycydami na żyznych polach
Piseriami o zbyt cienkim cieście
I mizeriami na wsi i w mieście!
Na drodze więc Państwa „naczelnika”
Palnie jak zwykle coś bez palnika
Kto będzie myszką, kto będzie górą,
Kto złotą rączką, czy też fachurą?
Tego się chyba wciąż nie dowiemy
Może skraweczek dziś odkryjemy
Odpowiedź jasna na to pytanie
Zagadką niechaj TymCzasem zostanie…

15/08/2019

BELKA W OKU (EuroPean#18)

Lepiej mieć belkę w oku, czy raczej
Z Belki wystrugać premiera?
A gdyby Belkę prezesem zrobić?
Bankowo mógłby uwierać

Czy w Parlamencie Belkę ustawić
formatu europejskiego?
Gdziekolwiek będzie, czy zawsze można
Mieć zaufanie do niego?

I kiedy przyjdzie ta ważna chwila,
Gdy zacznie się głosowanie,
Czy Belka będzie po dobrej stronie,
Czy znowu, niestety, na nie?

Czy przyzwyczaił się już kompletnie
Do wszechobecnych u nas draństw
Jak każdy leming nie widzi wcale
Potrzeby trwania wolnych państw?

Ekonomista ekonomicznie
Operować umie słowem
Szczególnie, gdy rozumie, co to za
Rzecz: ryzyko systemowe

Raźno z Cytryckim i Sienkiewiczem
W trzynastym rozmawiał roku,
Planując ministra finansów i
Ustawy zmianę – z zaskoku

Sześć lat później był już deklaracji
Ochoczym sygnatariuszem
Członkiem Koalicji Europejskiej
Komuszym mandatariuszem

Byli tam POpaprańcy, Lewica,
Chłopi, Petruści, Zieloni
Oczy zdziwiony ciągle przecierasz
To żart? Tynfa warci oni

Teraz jest POsłem i nadał członkiem
W samym Europarlamencie
Postępowego Nowo-Sojuszu
Sięgną poń w dobrym momencie

Gdy sytuacja wreszcie nabrzmieje,
Wśród socjalistów myśl błyśnie,
Na niego w końcu musza postawić
Ten członek mądrością tryśnie!

NO WICKA UM MIAŁA (EuroPean#17)

Pomysł nijaki wdraża w życie koncertowo
Państwa neutralnego światopoglądowo
Współtworząc niegdyś Neutrum Stowarzyszenie
Tak realizowała swe wielkie marzenie

O państwie bez kościoła, Boga i kapłaństwa,
moralności, cnoty, lecz pełnego zaprzaństwa
Kuta na cztery nogi, sprytną ma taktykę
Filozofię studiowała i bioetykę

Wykładała Społecznie Stosowne Nauki
Wyszły z jej klasy mołki i gender-nieuki
Maszerują dziś pewnie w strajkowych pochodach
Lżą, mięsem rzucając w tęczowych korowodach

Stając na czele Federacji na Rzecz Covid
Jak pandemia zarazi mnóstwo atrap kobit
Ponoć dla ich dobra chce Planowania Rodziny
Czyli jak kochać uczy nowe narodziny?

Nie, przecież po czasie mają mądrość w pigułce
Tego właśnie uczą w niejednej „gender” szkółce
Czego oko nie widzi, a ucho nie słyszy…
Los nasz gorszy będzie niż doświadczalnej myszy

Dekadę temu się wściekła i pomstowała,
Gdy katoliczka o niej prawdę powiedziała:
Że jest na liście płac lobby aborcyjnego,
Bierze żołd z koncernu antykoncepcyjnego

W czas wyborów wiedziała: z Rucha Palikota
Łatwiej ją wprost do Sejmu wybierze ciemnota
Pytasz, czy na pewno No wicka ummiała
Miała, nie miała, świetnie to zaplanowała

Wpadła na pomysł Świecznika Kryształowego
Nagrody dla utrwalaczy państwa świeckiego
O takich wyczynach słuch nigdy nie zagnie,
Może i ona trafi na świecznik w Lublinie

Ostatniego słowa jeszcze nie powiedziała
Jakoś o niej cicho, jednak na pewno działa
Za granicą wciąż z nóg zwalają nowiczoki
U nas wystarczą nowe Nowickiej wyskoki

03/01/2021

7RIN AND RÓW (EuroPean#16)

Gdy żądali aborcji
Chętnie podpisałem
Gdy płonęły kościoły
Nie protestowałem

Gdy kradli, mataczyli…
Nie, nic nie widziałem
Gdy posady dawali
Nie protestowałem

Gdy z tęczą do mnie przyszli…
Nie, wcale nie spałem.
Sami to rozumiecie,
Żonce dogadzałem

Gdy „Quo vadis” pytali
Ja inaczej patrzę
Dlatego im odparłem
Robimy w teatrze

Jesteśmy awangardą!
Nie czujesz naftaliny?
Za kasę twardą wlazłem
Głęboko w maliny

Nie pytaj mnie nachalnie
Jam od tego niezdrów
Czemu z prawego skręcam
W ten drugi, lewy rów

Gdy przyszli Walterowcy
Kuroniem aż czkali
Z miłości do rolników
Towar odbierali

Niech mi dziś nikt nie mówi
Jak kochać ojczyznę
Jacek mnie lepiej uczył
Nadal mam siwiznę

Po cóż mnie zapytał Bóg
Co rzec nie wiedziałem…
„Masz chamie złoty róg?”
…ja cały czas grałem

DWIE RÓŻE (EuroPean#15)

Były raz dwie Róże, a obie białogłowy,
choć sprawy tak różne zaprzątały ich głowy
Obie ponoć mądre, lecz niestety czerwone,
Ideologią zgubną po uszy skażone

Jedna to wojująca socjaldemokratka,
druga rys-to-kratka z partii cienkiego Radka
Obie za granicą nieustannie działały,
rządy w swoich państwach obalać próbowały

Pierwsza ostrzegała, że nie bierny fatalizm
(drugą zajmuje raczej zgubny materializm)
przewodnią jest rolą partii rewolucyjnej,
nie przekonała EROpoślicy naiwnej

Obie uważały: rząd wykończy ulica,
a jak sił nie stanie, pomoże zagranica
Ta Luksemburska niegdyś z zachwytu aż piała,
że Łódź rewolucyjnie tak cała kipiała

„Była ogniskiem ciągłych strajków, demonstracji,
walki z żołdactwem”, blokad, różnych perturbacji
Jarzmo kapitału miało być pokonane,
robotniczej masy potęgą stratowane.

Dziś tej drugiej się marzy krwawa rewolucja,
a pretekstem niby łamana Konstytucja
Z lubością stosują tamte metody walki
kobiet atrapy, lesby – nie żadne Westalki

„Najszybciej się człowiek nauczy, ucząc innych!”
Ile w tym czasie istot polegnie niewinnych?
Pierwsza teksty Marksa rozumiała opacznie,
druga sama myśleć chyba nigdy nie zacznie

„Socjalizmu zdrowego nie ma bez demokracji”
Thun ni w ząb nie kuma wyłożonych tak racji
Serwuje Trockiego i Lenina lekarstwo –
gorsze jest niż choroba, potworne to łgarstwo

„Wolność tylko dla członków partii, dla stronników,
choćby ich nawet było naprawdę bez liku,
NIE jest wcale wolnością!” – ta pierwsza wołała;
tylko pierwszą część zdania druga usłyszała

„Przemysł polski stał się wywozowym przemysłem
do Rosji” – co wcale nie jest dobrym pomysłem.
Druga Róża za Rosją chyba nie przepada –
za niemieckim panem mocno się opowiada

Kocha LGTBe, uchodźców – co źle wróży,
jej ustrój ideałem nie jest starszej Róży,
gdzie z „czystym sumieniem” wszyscy by się kochali,
nie wspominając wspólnoty węgla i stali

„Socjalizm czy barbarzyństwo?” – dziś pyta ciebie;
sama zdecydowała i jest w siódmym niebie.
Z czasem Różyczkę zetną, i się ją zasuszy,
jej słowa kłuć będą, długo raniąc twe uszy…

Róża Luksemburg & Jacek Kaczmarski in memoriam

RZYĆ ALBO NIE ŻYĆ (EuroPean#14)

Żyć albo może nie żyć?
Oto jest pytanie,
zadane przez Szekspira
jeszcze przed śniadaniem

dnia tego, kiedy poszedł
spróbować szczepionki,
a miał wpaść do dentysty
na zmianę koronki.

Korona jednak wcale
mu z głowy nie spadła;
„żona”, że dzwoni z Europy
nawet nie zgadła.

– Cześć, Robert, co u ciebie?
– Ech, co to za życie…
…Pamiętam, kiedy obaj
chaSSaliśmy w życie.

– Powiedz szczerze, Robercie,
czy Polską się szczycić?
– Ty wciąż o pierdołach,
a ja myślę o rzyci…

MIL-LERMONTOW-PYTHON (EuroPean#13)

Kloss, Brunner, Stirlitz i Miller
Z każdego jest niezły „killer”
Wszystko to zacne nazwiska
To szczwane lisy, paniska

Z nich w Berlinie każdy bywał
Tam szkolenia swe odbywał
Grzali do Moskwy niektórzy
Po szmal – neseser nieduży

Najlepiej rozegrał to Kloss
Był taki pisany mu los
Pomimo z gapą munduru
Stał się bożyszczem tłumu

W zwycięstwo tak Brunner wierzył
Któż może wiedzieć, czy przeżył
Z ogniem stale Stirlitz igrał
Lecz ze Stalinem nie wygrał

Miller zaś to cwana gapa
Choć wygląda jak atrapa
Nieboszczki sztandar wynosił
Dziś z Brukseli prawdę głosi

Jesienią znów żółkną liście
Jak socjalista socjaliście
Kłamstwa te same ci powie
Slogany i pustosłowie

Orbana już krytykował
Nad Fideszem lamentował
Krytykuje nawet Tuska
Ideł to Buda Ruska

Zażarte dyskusje toczy
Tam, w Brukseli, w cztery oczy
Siedziała ta swołocz w kraju
Teraz się garnie do raju

Najlepiej podatkowego
Interesiku lewego
Raju lesbijek i gejów
A w Polsce – choćby Pociejów

Pomimo braku sztandarów
W pomysłach nie ma umiaru
On, jak to zwykle lewica,
Załatwi cię – będziesz kwiczał

Jak nie masz forsy nadmiaru
Wyjedż na saksy – do garów
Tu rynku ręka stanowcza
Ograbi cię, jesliś owca
(lub baran – hen, na manowcach)

Dość już Millerów, folksdojczów,
Dość tych plujących mołojców,
Dość mądrali, „oksfordczyków”
Dość tych wszystkich sprzedawczyków!

FIRCYK W PODSKOKACH (EuroPean#12)

Panie Donaldzie kochany,
Ty jesteś tutaj udany:
To masz sobie za zalety,
Co los zrobił, ale nie ty!

Tak pisał pewien poeta,
Nie dbając o dobry etat,
W krótkiej bajce o fircyku,
Ciebie w niej widzę – kacyku.

Wskoczyłeś hen, na pałace
Z prowincji, bo dobre płace
Unijnym królem zostałeś
I tak się tam rozhasałeś

Że co rusz w podskokach pędzisz
Wszem o Polsce kłamstwa ględzić
Taki już z ciebie kogucik –
W sam raz pod Angeli bucik!

Jakub Jasiński in memoriam

SUCHA BESKITKA NOW (EuroPean#11)

Klementyna…
to piosenka miłosna.
Klementyna…
jakże w grudniu żałosna.
Klementyna…
nie liczcie jej lat.
Klementyna…
i działań jej strat.
Klementyna…
Słuchajno! Kiedy w głowie jej hula wiatr.

Klementyna…
wszystko spieprzyć dziś może.
Klementyna…
w czarnym widzi kolorze.
Klementyna…
jej lecą też łzy.
Klementyna…
nie pytaj jej czy…
Klementyna….
to od gazu, czy spełniły się jej sny.

Chodzi niby o wolność.
Mówi, że „to jest wojna”.
No a kto może wygrać,
O to jest już spokojna.

Klementyna…
całkiem zły to jest znak
Klementyna…
widzi wszystko dziś wspak
Klementyna…
buntu ikona.
Klementyna…
Jest popiep*zona.
Klementyna….
i wierzgać tak będzie, póki nie skona.

Klementyna…
jest fundamentalistką.
Klementyna…
babską pucz-ekstremistką.
Klementyna…
czarna sobota.
Klementyna…
krecia robota.
Klementyna…
dziwi bezdenna tych kobiet tępota.

Wiesz już, kto za tym stoi.
Toż to duch feminizmu.
W historycznym ujęciu:
Marksa i leninizmu!

Klementyna…
tak ją wielbi Agora.
Klementyna…
potrzebuje doktora.
Klementyna…
szkoda lecznicy.
Klementyna…
dla ladacznicy.
Klementyna….
z paniami umawia się na ulicy!

Klementyna…
rośnie w niej przekonanie.
Klementyna…
że premierą zostanie.
Klementyna…
paniusia bez wad.
Klementyna…
buźkę pełną ma rad.
Klementyna….
nie spocznie, aż rozpieprzy cały twój świat.

Kasia Sobczyk „Trzynastego” in memoriam

GUANO-TAM-TERA (EuroPean#10)

Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
„Trzynastką” była Schetyny
By elektorat poszerzyć
Dały się nabrać kretyny
Naprawdę nie chce się wierzyć
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
Jądrowe tropi afery
Żenady szczyty pokona
Nie dla niej gładkie dusery
Cierpi w kryzysie szalona
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
Gdy na wymioty już zbiera
Myślisz: odbiła jej palma
Dumnie swój nosek zadziera
Toż paranoja totalna
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
Myśliwy przecie poluje
Bo chorą ma satysfakcję
Ona ci dziś zaserwuje
Bób, hummus i vege-tację
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
Wciąż goni ją działań sraczka
Do szyderstw nadal jest skora
To taka baba dziwaczka
Nie spocznie, aż się zaora
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
Te marsze nie jak poprzednie
Są szybsze i to ją cieszy
Wciśnie ci dziarsko stek bredni
Do gazet w podskokach śpieszy
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-tera Jachira guano-tam-tera
Nie biadol, gdy tropisz kleszcze
Nie płacz, gdy chandra doskwiera
Usłyszysz ją nieraz jeszcze
Ze śmiechu pęknie ci nera
Mózg-ci-zamiera Jachira mózg-ci-zamiera
Guano-tam-wzbiera, Jachira guano-tam-wzbiera…

Garcia Fernandez in memoriam

W OCZACH KURWIKI? TO BUNTOWNIKI! (EuroPean#09)

Oni tak raźno wyszli na ulice,
Zarodki biorąc na swe piki,
Lesby z kolbami oraz uczennice:
To – buntowniki!

Obalać rząd nasz będą osobiście
Miastem zawładnąć chciał tłum dziki –
Przemoc i groźba u nich jest w asyście:
To – buntowniki!

Za krótką chwilę… moment… Jezus wraca
Na nic umizgi i uniki,
Wciąż się pod krzyżem nikt z nich nie nawraca;
To – buntowniki!

Czemuż tej wrażej wierzą dziś kanalii
Ojczyznę podląc, za grosiki,
Na Boga wznosząc pięść, złorzecząc Marji
Te buntowniki!?

Cyprian Kamil Norwid in memoriam
12/11/2020
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij